piątek, 17 kwietnia 2015

"Dien' Pobiedy" w Moskwie

9-go maja już tradycyjnie odbywają się obchody Dnia Zwycięstwa w Moskwie. W tym roku z powodu obecnej sytuacji na Ukrainie  wydarzenie to wywołuje dużo kontrowersji. Szereg przywódców światowych już odmówił przybycia na paradę w Moskwie, wśród nich: Barack Obama, Angela Merkel, David Cameron, Shinzo Abe. Natomiast, do obchodów święta prawdopodobnie dołączy się Kim Dzong Un, dla którego to pierwsza wizyta za granicą w przeciągu ostatnich trzech lat.

Naiwnie byłoby spodziewać się, że taki gesty zmienią zachowanie Putina wobec Ukrainy oraz całego świata. Raczej rozbawią, skoro na przykład Angela Merkel przybędzie do Moskwy już 10 maja. Ale pytania polega na tym, czy świętowanie Dnia Zwycięstwa z udziałem polityków światowych, od kilku lat odbywane w Moskwie, w ogóle miało sens.

Przecież Moskwa w odróżnieniu od Kijowa, Paryża, Warszawy oraz innych stolic Europy nigdy nie była okupowana przez faszystów. Klęska Hitlera nie byłaby możliwa bez Związku Radzieckiego – lubi powtarzać rosyjska propaganda. Owszem, jak nie byłaby możliwa bez na przykład Amerykanów. Poza tym, Związek Radziecki, to 15 republik, a nie wyłącznie Rosja.

Ale oprócz tych historycznych rozbieżności, Dzień Zwycięstwa w Moskwie to propagowanie niebezpiecznej ideologii kultywowanej od czasów Breżniewa. Na kanwie tej ideologii leży tzw. „mit mocarstwa”-  Rosja to wielkie niepokonane państwo, które wykonało misję niemożliwą – zwalczyło faszyzm. Po 70 latach owa propaganda nadal spełnia swoją główną funkcję - odwraca uwagę społeczeństwa od problemów realnych. Po 70 latach najgroźniejszymi wrogami Rosji nadal są… faszyści. Tylko wygląda na to, że nastał już ten czas, w którym prawdziwi faszyści spieszą się nazywać  antyfaszystami. I nie ma znaczenia przez kogo zostały wypowiedziane te słowa, ale ważne, że okazały się prorocze. Rosyjski rząd cynicznie wykorzystuje  strach przed starą zbrodnią, żeby zamaskować nową.


Więc udział przywódców światowych w obchodach Dnia Zwycięstwa przez kilku wcześniejszych lat nie był wcale taki nieszkodliwy. Wywarło to swój wpływ na przygotowanie rosyjskiego społeczeństwa do akceptacji wizerunku dzisiejszej Rosji. Brawa dla Putina - eksperyment chyba udany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz