9-go maja już tradycyjnie odbywają
się obchody
Dnia Zwycięstwa w Moskwie. W tym roku z powodu obecnej sytuacji na
Ukrainie wydarzenie to wywołuje dużo
kontrowersji. Szereg przywódców światowych już odmówił przybycia na
paradę w Moskwie, wśród nich: Barack Obama, Angela Merkel, David
Cameron, Shinzo Abe. Natomiast, do obchodów święta prawdopodobnie dołączy się
Kim Dzong Un, dla którego to pierwsza wizyta za granicą w przeciągu ostatnich trzech lat.
Naiwnie byłoby spodziewać się,
że taki gesty zmienią zachowanie Putina wobec Ukrainy oraz całego świata.
Raczej rozbawią, skoro na przykład Angela Merkel przybędzie do Moskwy już 10
maja. Ale pytania polega na tym, czy świętowanie Dnia Zwycięstwa z udziałem
polityków światowych, od kilku lat odbywane w Moskwie, w ogóle miało sens.
Przecież Moskwa w odróżnieniu od
Kijowa, Paryża,
Warszawy oraz innych stolic Europy nigdy nie była okupowana przez faszystów.
Klęska Hitlera nie byłaby możliwa bez Związku Radzieckiego – lubi powtarzać
rosyjska propaganda. Owszem, jak nie byłaby możliwa bez na przykład Amerykanów.
Poza tym, Związek Radziecki, to 15 republik, a nie wyłącznie Rosja.
Ale oprócz tych historycznych
rozbieżności, Dzień Zwycięstwa w Moskwie to propagowanie niebezpiecznej ideologii kultywowanej od czasów Breżniewa.
Na kanwie
tej ideologii leży tzw. „mit mocarstwa”-
Rosja to wielkie niepokonane państwo, które wykonało misję niemożliwą –
zwalczyło faszyzm. Po 70 latach owa propaganda nadal spełnia swoją główną
funkcję - odwraca uwagę społeczeństwa od problemów realnych. Po 70 latach najgroźniejszymi
wrogami Rosji nadal są… faszyści. Tylko wygląda na to, że nastał
już ten
czas, w którym prawdziwi faszyści spieszą się nazywać antyfaszystami. I nie ma znaczenia przez kogo
zostały
wypowiedziane te słowa, ale ważne, że okazały się prorocze. Rosyjski
rząd cynicznie wykorzystuje strach przed
starą zbrodnią, żeby zamaskować nową.
Więc udział przywódców
światowych w obchodach Dnia Zwycięstwa przez kilku wcześniejszych lat nie
był wcale taki nieszkodliwy. Wywarło to swój wpływ na przygotowanie rosyjskiego
społeczeństwa do akceptacji wizerunku dzisiejszej Rosji. Brawa
dla Putina - eksperyment chyba udany.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz